Tas na spoty się nie umawiamy na razie, bo jest zakaz zgromadzeń. W łodzi żywego ducha nie ma, studenci siedzą w rodzinnych domach, akademiki im zamknęli, więc melanż sie skończył
Do arturówka chciałem pojeździć, to na wjeździe psy, ominąłem - zawróciłem i wjechałem w innym miejscu, dojeżdżam na młynek druga lodówka pilnuje, takie to lasy u nas, że jak co 2 kolometry się widzi albo lodówke, albo wiejską, to się jeździć odechciewa...
Coś ekipa się nie zgrywa... Łódź to nie wawa
